Informujemy, iż nasz sklep internetowy wykorzystuje technologię plików cookies a jednocześnie nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w tych plikach (tzw. „ciasteczkach”).

Czy morsowanie to cudowny sposób na zdrowie?

Czy morsowanie to cudowny sposób na zdrowie?
Izabela Dobrowolska luty 16, 2021 1 Komentarzy

Czy morsowanie to cudowny sposób na zdrowie?

W tym sezonie morsowanie to prawdziwy hit. Morsowanie ma dość ogólną i szeroką definicję. Określa się nim "zanurzenie lub krótkotrwałą kąpiel w zimnej wodzie jeziora, morza, rzeki albo innego zbiornika wodnego". Morsują celebryci, morsują propagatorzy różnych pomysłów na zdrowe życie, morsują moi znajomi, co rusz napotykam się na notki o cudownym wpływie morsowania na zdrowie oraz na relacje osób, które właśnie to robią. Niektórzy opisują to jako wspaniały czas sam na sam z sobą, inni jako fantastyczne wydarzenie towarzyskie. Niektórzy preferują dostępne w okolicy zbiorniki wodne, inni inwestują w osobiste zbiorniki w przydomowych ogródkach. Morsujący dorośli zabierają z sobą również dzieci.

Moda? Jakieś nowe odkrycia sprawiły, że stało się to tak popularne? Popularne metody dbania o zdrowie, modne metody dbania o zdrowie nie są oczywiście złe, jeśli tylko rzeczywiście robią to, co "ludzie mówią, że robią".

Nie jestem fanką zimnej wody. Prawdą mówiąc w ogóle nie jestem fanką wody :) Uwielbiam na nią patrzeć ale nie przepadam za doświadczaniem jej na ciele. Chyba, że jest to woda pod prysznicem :) Nigdy więc nie planowałam nawet praktykowania morsowania, wolę inne metody dbania o odporność i kondycję. Wszechobecna moda na morsowanie sprawiła jednak, że postanowiłam przyjrzeć się tematowi bliżej i podzielić się z Wami tym co wypatrzyłam. W literaturze naukowej oczywiście, nie w portalach i na blogach :) Zgodnie ze swoim mottem "podążaj za nauką, nie za modą".

Skąd się wzięło morsowanie?

Od wieków sama zimna woda ma szczególne znaczenie dla ludzi, jest postrzegana jako coś bardzo groźnego i wymagającego bohaterstwa. W literaturze znajdziemy liczne wzmianki o wydarzeniach sprzed wieków, w których zimne morze czy inny duży zbiornik są głównymi bohaterami odgrywającymi kluczowe znaczenie w rozwoju wydarzeń.

Twierdzenie, że zimna woda ma szczególnie korzystny wpływ na nasze zdrowie również sięga zamierzchłych czasów. Już Hipokrates twierdził, że zanurzanie w zimnej wodzie sprzyja wyciszeniu i uspokojeniu. Duże opisy dotyczące korzyści z pływania w zimnej wodzie znane w literaturze datuje się na 16 wiek. Już wtedy uważano, że zanurzanie w zimnej wodzie uruchamia w organizmie procesy adaptacyjne, które poprawiają stan naszego zdrowia. Co ciekawe w tych czasach nauka pływania w ogóle jeszcze nie istniała. Ludzie generalnie nie potrafili pływać. Stwarzało to duży problem kiedy konieczne było przekraczanie jakichś rzek, np. w czasie walk. Pierwsze opracowania dotyczące nauki pływania opublikowano w 1750 roku. Zalecano w nim pływanie w morzu oraz picie wody morskiej, jako terapię wielu chorób. Szczególnie zimą. Tak, picie wodzy morskiej. Obecnie nawet dziecko wie, że absolutnie nie należy tego robić :)

Historycy uważają, że powodem, dla którego zaczęto propagować zanurzanie w wodzie, pływanie w wodzie, szczególnie zimnej jako "prozdrowotne" były właśnie techniczno-logistyczne problemy jakie stwarzały duże rzeki, zbiorniki wodne i morza w kontekście przemieszczania się ludzi. Miało to na celu oswajać ludzi z wodą, zaprzyjaźniać z wodą, sprawić, że stanie mniej tajemnicza i łatwiejsza do oswojenia.

Woda w czasach współczesnych

Statystyki podają, że np. w 2012 roku około 372 tysiące ludzi na świecie zmarło z powodu utonięcia. 42 osoby na godzinę. Według światowej Organizacji Zdrowia zanurzenie w wodzie jest trzecią co do częstości przyczyną uszkodzenia ciała na świecie. Przy czym liczby te są mocno niedoszacowane ponieważ w wielu rejonach świata nie raportuje się wszystkich takich przypadków. Wiele statystyk pokazuje również, że śmierć w wodzie dotyka nie tylko osoby, które nie potrafią pływać, ale również dobrych pływaków, stanowią oni aż 2/3 spośród osób umierających w wodzie. Statystyki pokazują również, że do zgonów zwykle nie dochodzi daleko od brzegu, wprost przeciwnie, z reguły ma to miejsce maximum w odległości 3 m od brzegu a aż 42% do 2 m od brzegu.

Już same powyższe liczby wskazują, że w wodzie nasz organizm poddany jest działaniu pewnych czynników, które mogą wywołać drastyczne reakcje organizmu zagrażające życiu.

Czy w takim razie zimna woda jest groźna?

To dość naiwne pytanie. Oczywiście, że tak. Celowo jednak zadaję je, żeby podkreślić ten fakt.

Wyróżnia się cztery zasadnicze fazy mające miejsce przy zanurzaniu w zimnej wodzie. Na to, jak duże stwarzają one ryzyko wpływa bardzo wiele czynników. Dokładny bezpieczny czas trwania poszczególnych faz z tego powodu nie jest możliwy do ustalenia. Nie możemy określić ile minut jest jeszcze ok. Każdy kto to robi, kto radzi to innym igra z zdrowiem i z życiem własnym i drugiego człowieka. Właśnie dlatego, że to te inne czynniki, inne niż temperatura wody, odgrywają tu tak dużą rolę. W związku z tym bezpieczny czas przebywania w zimnej wodzie dla każdej osoby jest inny i zmienny.
  • Faza pierwsza - z reguły pierwsze 3 minuty, dochodzi do schłodzenia powierzchni skóry.
  • Faza druga - powyżej 3 minut, schłodzenie zakończeń nerwowych i mięśni zlokalizowanych tuż pod powierzchnią skóry.
  • Faza trzecia - powyżej 30 minut, schłodzenie tkanek położonych głębiej, hipotermia (czyli spadek temperatury ciała poniżej 36 stopni C).
  • Faza czwarta - nie jest możliwe określenie czasu kiedy się pojawia, zapaść kluczowych systemów organizmu i śmierć, może nastąpić mimo podjęcia akcji ratunkowej.
Wbrew pozorom realne zagrożenie życia nie dotyczy wyłącznie ostatniej fazy. Badania pokazują, że faza pierwsza, czyli pierwsze 3 minuty zanurzenia w zimnej wodzie, są szczególnie niebezpieczne i są przyczyną największej liczby zgonów. Jako przyczynę wielu zgonów w pierwszej fazie podaje się utonięcie. Szok termiczny spowodowany kontaktem z zimną wodą powoduje niekontrolowaną hiperwentylację. To właśnie hiperwentylacja jest przyczyną zalewu endorfin i poczucia szczęścia, które szeroko opisują osoby morsujące. Niekontrolowana hiperwentylacja może prowadzić do przypadkowych zachłyśnięć wodą. Wystarczy niewielka ilość wody w układzie oddechowym aby zainicjować lawinę procesów doprowadzających w konsekwencji do utonięcia.

Stosunkowo niewiele wiadomo o tym jaki jest bezpieczny zakres temperatur, bezpieczny czyli z minimalnym ryzykiem szoku termicznego. Badania pokazują, że do szoku termicznego może dojść w każdej temperaturze poniżej 25 stopni C. Badania pokazują również, że ryzyko szoku termicznego jest podobne w temperaturze 15, jak i 5 stopni C.

Najnowsze badania naukowe ujawniły, że większość zgonów z powodu zanurzania w zimnej wodzie nie jest spowodowana arytmią serca, jak uważano do tej pory. Okazuje się, że przyczyną jest aktywacja przez niską temperaturę dysproporcji w działaniu i rozdzielenia działania układy sympatycznego i parasympatycznego. Układ sympatyczny (współczulny) i parasympatyczny (przywspółczulny) to te części układu nerwowego, które zapewniają prawidłowe działanie naszych organów, to tzw. autonomiczny układ nerwowy, odpowiedzialny za nasze funkcje życiowe. Niska temperatura powoduje silną stymulację skórnych receptorów zimna. W efekcie dochodzi do konfliktu w układzie autonomicznym i to ten konflikt skutkuje dysrytmią i arytmią serca. Ma to miejsce również u osób młodych i zdrowych, szczególnie, ale nie tylko, kiedy wstrzymywany jest oddech. Wstrzymywanie oddechu jest typowym zjawiskiem mającym miejsce przy zanurzeniu w zimnej wodzie.

Problemy towarzyszące krótkotrwałemu zanurzeniu w w zimnej wodzie są głównie związane z właśnie z schłodzeniem powierzchniowych zakończeń nerwowych i mięśni. Szczególnie na ten problem są narażone ramiona ze względu na ich wysoki stosunek powierzchni do masy. Niska temperatura mięśni wpływa na procesy chemiczne i fizyczne na poziomie komórkowym. Obejmują one szybkość metabolizmu w komórkach mięśniowych, aktywność enzymatyczną, uwalnianie wapnia i acetylocholiny, szybkość dyfuzji, a także zjawiska elastyczne zachodzące w tkance łącznej. Wszystkie te zjawiska zwiększają ryzyko zdarzeń, które w efekcie mogą doprowadzić do śmierci w wyniku utonięcia.

Z kolei jeśli zanurzenie w zimnej wodzie trwa dłużej niż 30 minut realne staje się ryzyko hipotermii, która, jeśli się przedłuża, prowadzi do zgonu. Dłuższe niż 30 min przebywanie w zimnej wodzie nie jest oczywiście praktykowane przez osoby uprawiające morsowanie. Z reguły przebywają one w wodzie nie dłużej niż 5 minut.

Korzyści z zanurzania się w zimnej wodzie

Wiemy już jakie ryzyko niesie z sobą zanurzanie się w zimnej wodzie. Załóżmy jednak, że postępujemy tak, że maksymalnie minimalizujemy to ryzyko, załóżmy, że nasz organizm radzi sobie dobrze z tymi ekstremalnymi warunkami, załóżmy, że nie mamy pecha i nic złego się wydarza. Pytanie, czy warto? Co mówi na ten temat nauka?

Schładzanie jest często stosowane przez osoby trenujące atletykę. Dlaczego? Żeby chronić przed przegrzaniem oczywiście. Przegrzanie przy intensywnym treningu jest poważnym problemem, pogłębia zmęczenie organizmu treningiem i może nawet prowadzić do udaru cieplnego. Z tego powodu sportowcy w czasie treningów stosują różne metody schładzania, w tym zanurzanie całego ciała w chłodnej/zimnej wodzie. Badania pokazują, że schładzanie ciała przed treningiem może opóźniać moment przegrzania w trakcie treningu. Podnosi to sprawność sportowca a także sprawdza się w sytuacji gdy trening/zawody mają miejsce w wysokiej temperaturze. Sprawdza się do pewnego stopnia, tzn. na początku wysiłku wysoka temperatura otoczenia nie wpływa negatywnie na wydajność ale z czasem następuje efekt odwrotny i temperatura ciała zaczyna rosnąc szybciej niż w sytuacji, gdy wcześniej ciało nie było schładzane. Wykorzystanie więcej tej techniki wymaga doświadczenia i uwzględnienia warunków i potrzeb.

Schładzanie ciała jest również stosowane przez sportowców po intensywnym treningu, jako technika przyspieszająca regenerację. Pogląd, że schładzanie ciała w zimnej wodzie po treningu działa korzystnie na procesy regeneracji jest bardzo powszechny. Jak do tej pory znany jest jednak potencjalny mechanizm takiego efektu a wszystkie teorie na ten temat to tylko teorie i przypuszczenia. Ponadto, analiza wielu badań dotyczących tego tematu też wypada dość niejasno. Niektóre z nich wydają się pokazywać korzystny wpływ schładzania po treningu ale wiele nie pokazało, że cokolwiek dobrego dzieje się z tego powodu w ciele osoby intensywnie trenującej. Dostępne w literaturze meta-analizy dotyczące badań w tym temacie w podsumowaniach zawierają stwierdzenia, że wydaje się i ż badania potwierdzają, ze schładzanie po intensywnym treningu może zmniejszać ból mięśni i zmniejsza poziom kinazy kreatyninowej w mięśniach, co przyspiesza odzyskanie siły mięśniowej po treningu.

Jednak to właściwie... tyle korzyści dla sportowców. Najnowsze badania, z wykorzystaniem nowoczesnych technik, w których badania się ekspresję genów, poziom prozapalnych cytokin i neutrofin, a także translokację białek szoku cieplnego ujawniają, że nie ma żadnych różnic w tym temacie pomiędzy sportowcami stosującymi zanurzanie w zimnej wodzie po treningu i tymi, którzy nie stosują tej metody. Jedynie przy intensywnych treningach trwających wiele dni stwierdzono korzystny wpływ zimnej wody na wydajność i odporność na uszkodzenia po treningu. Jednak jak się okazało niekoniecznie trzeba w tym celu zanurzać całe ciało w lodowatej wodzie. Równie dobrze działa schładzanie poszczególnych części ciała, np. nóg u biegaczy.

No dobrze, a co jeśli ktoś nie jest sportowcem?

Wiemy już, że zanurzanie w zimnej wodzie może nieść pewne korzyści dla sportowców. Oczywiście nie chodzi tu o morsowanie w niedzielny poranek tylko chodzi o schładzanie ciała ściśle związane z czasem treningu. Czy jednak u ludzi nie uprawiającego intensywnie sportu morsowanie, zanurzanie w zimnej wodzie ma jakieś korzyści? Jego zwolennicy opisują wieloaspektowe zalety tej praktyki. Niektórych, prawdę mówiąc ponosi fantazja, z tego, co twierdzą wynika, że morsowanie jest dobre dosłownie na wszystko. Pomijając jednak fanatyczne podejście najczęściej jako korzyści z morsowania wymienia się pozytywny wpływ na odporność i redukcję stanów zapalnych.

Morsowanie a stany zapalne

W ostatnich latach pojawia się coraz więcej dowodów na to, że stan zapalny jest istotnym czynnikiem ryzyka i czynnikiem inicjującym wiele schorzeń. Lista chorób, które są związane ze stanem zapalnym ulega ciągłemu wydłużaniu. Stąd zainteresowanie tematem zapobiegania stanom zapalnym i zwalczania ich jest bardzo duże. Jak do tej pory wiele badań ponad wszelką wątpliwość potwierdza korzystny wpływ w tym aspekcie aktywności fizycznej, indeksu omega-3 a także coraz więcej diety niskowęglowodanowej.

Morsowanie, zanurzanie w zimnej wodzie jest również potencjalnym kandydatem na jedną z metod walki ze stanami zapalnymi. Jednakże mimo, że ten pogląd wydaje się mieć teoretyczne podstawy, biorąc pod uwagę reakcję fizjologiczną organizmu na zanurzanie w zimnej wodzie, brak jest badań potwierdzających ten korzystny wpływ w praktyce. Nie stwierdza się żadnego wpływu zanurzania w zimnej wodzie na poziom czynnika alfa (tzw. czynnik martwicy nowotworów, związany ze stanami zapalnymi), interleukiny 6 (IL-6, cząsteczka sygnałowa układu odpornościowego związana ze stanami zapalnymi), czy interleukiny 1 beta (tzw. białko cytokinowe, aktywuje limfocyty).

Badania wydają się potwierdzać korzystny wpływ morsowania na depresję. Stwierdzono, że zanurzanie w zimnej wodzie zwiększa poziom dopaminy i beta endorfin i uważa się, że to właśnie z tym ma związek korzystny wpływ morsowania na nastrój. Jednak nie ma dowodów na to, że ten korzystny wpływ związany jest z redukcją stanu zapalnego, który jak obecnie wiadomo, przyczynia się do depresji - prozapalne cytokiny hamują produkcję serotoniny, co może skutkować objawami depresji takimi, jak smutek czy zmęczenie. Ponadto, okazuje się że kiedy organizm zaadaptuje się do niskiej temperatury, przestaje gwałtownie reagować na zanurzanie w zimnej wodzie ten korzystny wpływ na poziom dopaminy i endorfin ulega zmniejszenia aż do całkowitego zaniku.

Naukowcy zwracają również uwagę na to, że jeśli jakieś korzystne efekty morsowania pojawiają się w niektórych badaniach to mogą one być związane nie tyle z samym zanurzaniem w zimnej wodzie a raczej z tym co mu towarzyszy. Wymieniany tu jest korzystny wpływ poczucia sukcesu - "dałem radę" ma silny efekt terapeutyczny, Kolejny aspekt to przebywanie na łonie natury i związane z nią korzyści zdrowotne. Wymieniana jest tu również terapia kolorem, zielenią czy terapia kolorem niebieskim. Badania naukowe pokazują, że kolor zielony i kolor niebieski stymulują układ parasympatyczny i stymulacja ta ma działanie przeciwzapalne.

Reasumując zastosowanie zanurzania w ziemnej wodzie jako metody w zwalczaniu stanów zapalnych jak na razie ma charakter raczej teoretyczny i historyczny niż terapeutyczny.

Morsowanie a odporność

Fani morsowania twierdzą również, że dzięki temu mniej chorują. Korzystny wpływ zanurzania w zimnej wodzie na odporność wydaje się być biologicznie możliwy. Zanurzanie w zimnej odzie uwalnia hormony stresu a to, jeśli jest krótkotrwałe, teoretycznie powinno pobudzać układ odpornościowy do walki. Na podobnej zasadzie jak lew goniący gazelę wyzwala w niej pokłady energii i siły do ucieczki, które nie pojawiłyby się gdyby nie paniczny strach przed lwem. Jednak badania wskaźników odporności (leukocyty, immunoglobuliny itp.) niespecjalnie to potwierdzają. Przede wszystkim brak jest wiarygodnych badań w tym temacie z dobrze dobranymi grupami badawczymi. W badaniach, które zostały opublikowane na ten temat albo było bardzo mało uczestników, albo grupę badawczą stanowili sportowcy, a grupę kontrolną osoby nie uprawiające sportu (już na wejściu mają inną odporność), albo w ogóle nie wzięto pod uwagę schorzeń badanych uczestników, albo nie uwzględniono aklimatyzacji, albo jeszcze coś innego.

Co więcej, nie tylko, że nie ma dowodów na korzystny wpływ morsowania na odporność, to wręcz istnieją przesłanki ku temu, że może ono być szkodliwe. Jeśli jest stosowane w nadmiarze. Tak, jak szybko biegnąca gazela goniona przez lwa w końcu zaczyna zwalniać z powodu wyczerpania tak długotrwały stres pogarsza odporność i hamuje odpowiedź immunologiczną organizmu. Niestety, jak na razie nie wiadomo kiedy powinniśmy mówić tu o nadmiarze, kompletnie brak na ten temat informacji.

Reasumując brak jest wiarygodnych danych potwierdzających zwyczajowo i obecnie "modowo" przyjęte zalety morsowania

Ewentualnych "za" jest niewiele i są one mocno niepewne. Za to ewentualne "przeciw" są bardzo poważne. Zbierając te "za" i "przeciw" stwierdzam, że ewentualny korzystny wpływ tej mody na zdrowie opiera się bardziej na efekcie placebo i ma bardziej charakter mentalny niż fizjologiczny. Jeśli placebo działa to oczywiście jest ok, dlaczego by nie skorzystać z tego :) Niepokoi jednak bezkrytyczne i często mało rozsądne praktykowanie tej modnej ostatnio aktywności.

Naprawdę zachęcam Was również to podążania za wiedzą i nauką, nie modą...

Zainteresowanych szczegółami i tekstami źródłowymi odsyłam do poniższego artykułu przeglądowego w Experimental Physiology z 2017 roku, na podstawie którego przygotowałam niniejszy artykuł. 

Literatura:

Tripton i inni (2017). Cold water immersion: kill or cure? Experimental Physiology 102: 1335-1355

Komentarz (01)

  • Avatar
    Krzysztof
    kwi 1, 2021

    Hej. Myślę, że z tym morsowaniem to najgorzej jest zacząć. Ja mam drugi sezon morsowania za sobą i muszę powiedzieć, że zmieniło ono moje życie. Przede wszystkim to rzadziej choruję i mam więcej energii. Nie powiem. Na początku było dla mnie bardzo ciężko, zwłaszcza zanurzyć łydki, ale z czasem człowiek się przyzwyczaja. Polecam wszystkim :) Pozdrawiam Krzysztof

Zostaw komentarz

WITAMY W NASZYM SKLEPIE

WITAMY W NASZYM SKLEPIE

WITAMY W NASZYM SKLEPIE

Podaj adres e-mail użyty do rejestracji. Otrzymasz tymczasowy link do zresetowania hasła.