MIAŻDŻYCA

Następstwa miażdżycowych problemów z układem krążenia wciąż należą do głównych przyczyn zgonów w całej Europie. Setki osób nadal stają się ofiarami chorób, których mechanizmy tak naprawdę znane są od dwudziestu lat. Czy tak musi być? Czy możemy coś dla siebie zrobić? Czy w tej walce jesteśmy skazani na restrykcyjną i niesmaczną dietę zakazów? Czy chorując musimy na stałe "zaprzyjaźnić się" z nieobojętnymi dla naszego zdrowia lekami?


Miażdżyca czyli co?

Zacznijmy od tego, czym jest miażdżyca i dlaczego na nią chorujemy. Przede wszystkich miażdżyca nie jest chorobą wieku zaawansowanego. Badania prowadzone na poległych żołnierzach czy ofiarach wypadków wyraźnie pokazują, że proces prowadzący w do powstania blaszki miażdżycowej, a w konsekwencji do utrudnienia przepływu krwi w tętnicach, rozpoczyna się bardzo wcześnie (nawet w wieku 20-stu lat), początkowo bez jakichkolwiek widocznych fizycznych objawów chorobowych. Już wtedy dochodzi do powstawania uszkodzeń w obrębie ściany tętnic. Zjawisko to potwierdzają również badania pacjentów prowadzone za pomocą nowej rewolucyjnej techniki diagnostycznej - Superszybkiej Tomografii Komputerowej (ang. Ultrafast Computed Tomography), dzięki której można precyzyjnie mierzyć rozległość i gęstość złogów miażdżycowych.

Istnieje ogólna zgoda naukowców co do roli, jaką w powstawaniu miażdżycy, odgrywa stan zapalny. Wewnętrzna ściana naszych naczyń krwionośnych jest wyścielona komórkami śródbłonka, które ułatwiają przepływ krwi w naczyniach oraz zabezpieczają krew przed wtargnięciem do niej niepożądanych intruzów. Komórki śródbłonka odgrywają również ważną rolę w procesach immunologicznych, koagulacji, przyleganiu płytek krwi i wielu innych procesach biologicznych koniecznych do utrzymania zdrowego systemu krążenia. Zaburzenie funkcjonowania tych komórek, w wyniku ich stanu zapalnego, prowadzi do zaburzeń wspomnianych procesów, a następnie uszkodzenia ścian tętnic. Następnym etapem jest tworzenie się nacieków lipidowych na wewnętrznej stronie ścian tętnic. Nacieki te w większości składają się ze skupisk makrofagów (komórki obronne krwi), wypełnionych maleńkimi kropelkami cholesterolu. Okazuje sie, że nie wszystkie nacieki lipidowe ulegają przekształceniu w blaszkę miażdżycową. Obecnie uważa się nawet, że same nacieki lipidowe są normalnym zjawiskiem fizjologicznym i mogą samorzutnie zanikać. Jeśli jednak liczba makrofagów w naciekach lipidowych jest szczególnie duża, dochodzi do ich obumierania, w wyniku którego cholesterol w nich zawarty przedostaje się do otaczającej tkanki a ściana tętnicy w tym miejscu ulega uszkodzeniu. Wokół powstałego w ten sposób uszkodzenia powstaje warstwa ochronna, składająca się z komórek mięsni gładkich i tkanki włóknistej. Warstwa ta nazywana jest blaszką miażdżycową. Zawartość cholesterolu w blaszce miażdżycowej nie jest większa niż w otaczającej zdrowej tkance. Blaszki miażdżycowe powodują zwężenie światła tętnicy, a zatem utrudniają przepływ krwi przez tętnice. Jednak prawdziwie poważnym zagrożeniem są dodatkowego u szkodzenia śródbłonka naczyń w miejscu wcześniej powstałego zwężenia światła tętnicy. Prowadzą one do pęknięcia blaszki miażdżycowej, przedostania się jej zawartości do światła tętnicy i niejednokrotnie całkowitego, nagłego zablokowania przepływu krwi.


Przyczyny

Najważniejsze pytanie dla nas, jako potencjalnych chorych, to "co w takim razie powoduje proces zapalny leżący u podstaw procesu powstawania blaszek miażdżycowych?". Przede wszystkim czynnikiem prozapalnym bez wątpienia nie jest cholesterol, co gruntownie opisał dr Uffe Ravnskov w swojej książce pt. "Cholesterol - naukowe kłamstwo". Nie istnieją żadne przekonujące badania naukowe stwierdzające prozapalną rolę cholesterolu. Ponadto, biorąc pod uwagę znany mechanizm powstawania blaszki miażdżycowej, brak jest możliwości logicznego wytłumaczenia sprawczej roli w tym mechanizmie samego cholesterolu. Jeśli więc nie cholesterol, to co? Okazuje się, że powstawianie blaszki miażdżycowej jest konsekwencją chronicznego osłabienia ścian tętnic, mającego miejsce w stanie niedoboru stosownych składników odżywczych oraz istnienia w organizmie czynników, dodatkowo uszkadzających już i tak osłabione ściany tętnic. Jednym z pytań, jakie zadali sobie naukowcy było to "dlaczego zwierzęta nie dostają zwałów serca?". Problem ten w sposób przystępny dla zwykłego czytelnika opisał w swojej książce "Dlaczego zwierzęta nie dostają zawałów serca ... tylko my ludzie", dr Matthias Rath. Stwierdzono, że głównym powodem, dlaczego zwierzęta nie znają zawałów serca jest fakt, że ich organizm stale produkuje witaminę C, której nasz organizm nie jest w stanie sam wyprodukować. Witamina C jest jednym z kluczowych czynników koniecznych do produkcji kolagenu, elastyny i innych cząstek stabilizujących ścianę naczyń krwionośnych. W rezultacie niedoboru witaminy C w obrębie ścian tętnic powstają miliony maleńkich pęknięć, obniżających stabilność i trwałość ściany tętnic. Z powodu utrzymującego się chronicznego niedoboru czynników potrzebnych do wzmocnienia tych ścian, pojawiają się trwałe ich uszkodzenia, "leczone" przez nasz organizm tworzeniem blaszek miażdżycowych. Minimalna dzienna zapobiegawcza dawka witaminy C wynosi 300 mg. Jest to dawka właściwa dla osoby zdrowej, prowadzącej zdrowy tryb życia, zdrowo się odżywiającej. Pamiętajmy jednak, że stres, żywność bogata w wolne rodniki, zanieczyszczenia powietrza, infekcje i wiele innych czynników znacząco zwiększają zapotrzebowanie naszego organizmu na witaminę C.

Jednakże nie tylko przewlekły niedobór witaminy C prowadzi do miażdżycy. W 1999 roku ukazała się niezwykle ważna dla zrozumienia mechanizmu miażdżycy książka lekarza i naukowca Kilmera McCully - "The heart revolution", w której autor gruntownie opisał rewolucyjne odkrycia dotyczące obecnego w naszym organizmie białka o nazwie "homocysteina". Obecnie wiadomo, że homocysteina odgrywa kluczową rolę w powstawaniu stanu zapalnego w ścianach tętnic. Przy czym, okazuje się, że jej ilość w naszej krwi jest ściśle związana z poziomem kilku ważnych witamin - witaminy B6, B12 oraz kwasu foliowego. Przewlekłe niedobory tych witamin prowadzą do wzrostu poziomu homocysteiny, a w konsekwencji do intensywniejszego powstawania stanów zapalnych w ścianie tętnic, których nasz organizm przy jednoczesnym niedoborze witaminy C nie jest w stanie inaczej naprawić niż przez wytworzenie blaszki miażdżycowej. Poziom homocysteiny bezpieczny dla naszego nie powinien przekraczać 8 mikromoli na litr. Jeśli poziom homocysteiny sięga 10 mikromoli na litr oznacza to, że cierpimy już na niedobór witamin, które musimy niezwłocznie uzupełnić wzbogacając dietę o dużą ilość produktów bogatych w witaminy B i kwas foliowy. Homocysteina na poziomie 15 mikromoli na litr jest wyraźnym sygnałem poważnych niedoborów witamin i świadczy o konieczności wprowadzenia do diety suplementów witamin. Jeśli poziom homocysteiny w naszej krwi osiągnął 20 mikromoli na litr i więcej, powinniśmy niezwłocznie udać się do lekarza, by upewnić się czy przyczyną tak poważnego niedoboru witamin są wyłącznie nasze błędy żywieniowe, czy też cierpimy na poważną dysfunkcję np. nerek. Oceniając nasze zapotrzebowanie na witaminy B i kwas foliowy zwracajmy uwagę również na dodatkowe czynniki ryzyka takie jak otyłość, palenie papierosów, nadciśnienie tętnicze, przebyte choroby, historie chorobową rodziny. Całościowa analiza tych czynników oraz ocena aktualnego stanu naszego organizmu jest podstawą do prawidłowego doboru ilości potrzebnych nam witamin.

Tak więc "potwór" zbierający "śmiertelne żniwo", jakim jest miażdżyca, jest tak naprawdę naturalną próbą "podparcia" przez nasz organizm niestabilnych ścian tętnic, osłabionych w wyniku niedoboru witamin. Prawidłowe odżywianie, które dostarczy nam stosownych ilości potrzebnych witamin i mikroelementów oraz, w przypadku ich poważnych już niedoborów, stosowna suplementacja, okazują się być skutecznym sposobem zapobiegania i zwalczania miażdżycy.


Co możemy zrobić?

Przede wszystkim, więc upewnijmy się, czy w naszej diecie zapewniamy sobie obecność produktów bogatych w wymienione witaminy. To jednak nie wszystko. Komponując i przygotowując nasze posiłki pamiętajmy o tym, że wiele czynników powoduje często drastyczne obniżenie zawartości witamin w produktach żywnościowych. Czy to nie zastanawiające, że w obecnych czasach żywność w naszej kuchni nie psuje się tygodniami czy miesiącami? Żywność jest produkowana w odległych zakątkach świata a następnie przewożona statkami w inne rejony, a mimo to ciągle pozostaje "świeża" i "nadająca się do spożycia". Żywność podlega procesom rafinacji (oczyszczanie) i konserwacji, dzięki czemu nie psuje się. Niestety procesy te pozbawiają ją ważnych składników - witamin, minerałów, olejków eterycznych i innych substancji pomagających zapobiegać wielu chorobom. Większość tego, co jemy jest silnie przetworzona i obecnie wielu specjalistów od spraw żywienia na całym świecie uważa, że jest to zasadnicza przyczyna niedoborów żywieniowych w naszym organizmie. Proces oczyszczania mąki powoduje utratę z niej nawet 90% witamin z grupy B. Obróbka termiczna żywności z zastosowaniem bardzo wysokich temperatur (sterylizacja), jak również mrożenie żywności powodują utratę do 70% witamin. Długotrwała ekspozycja żywności na działanie tlenu obecnego w powietrzu prowadzi do znacznej dezaktywacji witamin, w szczególności witaminy C. Napromieniowanie żywności, pasteryzacja, stosowanie substancji wybielających i wielu innych zabiegów mających przedłużyć "ważność" produktów żywnościowych sprawiają, że staje się ona praktycznie bezwartościowa pod względem zawartości witamin. Dane na ten temat brzmią alarmująco.

Wybierajmy wiec produkty żywnościowe jak najbardziej naturalne, unikajmy produktów wysoko przetworzonych, bogatych w składniki podlegające intensywnym procesom oczyszczania, zwracajmy uwagę na to skąd pochodzą, jaki mają okres ważności, wyeliminujmy z naszej diety żywność o długim okresie ważności. Wybierając produkty na bazie mąki unikajmy tych z białej mąki. Spożywajmy świeże warzywa i owoce zamiast tych w słoikach i puszkach. Unikamy produktów długo mrożonych. Kupujmy oleje roślinne tłoczone na zimno, pakowane w ciemne butelki a w kuchni przechowujmy je w lodówce i nie podgrzewajmy ich. Regularnie badajmy poziom homocysteiny w naszej krwi, aby upewnić się czy nie potrzebujemy dodatkowej suplementacji witamin. Wybierając preparaty witaminowe kierujmy sie ich jakością, a nie ceną. Wybierajmy takie, w których witaminy są pochodzenia naturalnego i które nie zawierają sztucznych barwników, substancji konserwujących, substancji słodzących. Zrewolucjonujmy naszą kuchnię a dzięki temu oswoimy i zwyciężymy miażdżycę!


Powyższy artykuł został opublikowany we wrześniowym numerze "Dziennika Zachodniego" (2010 r.). Autor: Izabela Dobrowolska.



Więcej o homocysteinie znajdziesz tu


MikTech - Projektowanie stron internetowych, sieci komputerowe, administrator sieci, pozycjonowanie